sobota, 23 lipca 2011

,,Woda dla słoni"


Autor: Sara Gruen
Tytuł: ,,Woda dla słoni"
Ilość stron: 398
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS

Nienawidzę cyrków. Nienawidzę katowania zwierząt i trzymania ich na uwięzi. Nienawidzę życia w podróży. Nie lubię clownów, akrobatów, pociągów. Przeraża mnie to. A mimo to, przeczytałam bestsellerową powieść Sary Gruen pt.: ,,Woda dla słoni”. Dlaczego? Może dlatego, że miałam ochotę na powieść bez wątku paranormalnego. Może dlatego, że chciałam poznać kulisy życia w znienawidzonym przeze mnie miejscu-cyrku. Nie wiem, ale przeczytałam i jestem zachwycona.

Porywająca opowieść o niezwykłej miłości i wielkiej przygodzie, która na zawsze odmieniła życie wszystkich bohaterów. Jacob Jankowski to żywiołowy student weterynarii, jego świat przewartościowuje wiadomość o śmierci rodziców. Pod wpływem impulsu rzuca studia i przyłącza się do wędrownego cyrku, który staje się dla niego zarówno zbawieniem, jak i piekłem na ziemi. Z determinacją próbuje odnaleźć się w tym pełnym skrajnych emocji świecie, sytuację komplikuje jednak uczucie do pięknej Marleny, żony charyzmatycznego tresera Augusta.

Czasem miło jest się przenieść w przeszłość, do świata, gdzie alkohol był zakazany, gdzie cyrki podróżowały pociągami, gdzie funkcjonowały wymiany towarów. Były to czasu kryzysu Ameryki, rok 1931. Można poznać obowiązujące wtedy wartości, sposób życia takich ludzi. Na tym właśnie skupiła się Sara Gruen, tylko opisała życie cyrkowców, a także obraz cyrku w doskonały sposób,  dzięki czemu czułam się tak, jakbym brała udział we wszystkich wydarzeniach. Dodatkowo, na początku rozdziałów pojawiają się zdjęcia cyrków z czasów przed wojennych, które doskonale pozwalają się wczuć w atmosferę książki.

 ,,Woda dla słoni” nie jest lekką lekturą, ponieważ porusza sprawy bliskie sercu każdej osoby, tzn. skupia się na sensie życia. Narracja prowadzona jest przez Jacoba, w czasie teraźniejszym. Jednakże, jest podzielona na dwie części, pokazane z perspektywy młodego Jacoba i starszego, mającego 93 lata i żyjącego w domu opieki. Nie ma żadnego zamętu w fabule, wszystko jest przedstawione jasno. Jest to niezwykle wzruszająca powieść, ale jednak nie płakałam. Nie było przy czym. Ale wydarzenia opisane będą towarzyszyły mi przez dłuższy czas, tego jestem pewna.

Jacob, pomimo nieszczęścia jakie go spotkało był dzielny. Choć jego sposób myślenia był dziwny. Ale autorka doskonale sobie poradziła pisząc powieść z jego perspektywy. Rzadko się zdarza, że kobieta tak dobrze pisze książkę z perspektywy osoby przeciwnej płci. Już się z tym spotkałam w ,,Pięknych Istotach” i nie wspominam tego za dobrze. Bohaterowie są w dobry sposób stworzeni i czuję, jakby żyli naprawdę, jakby nie byli wytworem autorki.

,,Woda dla słoni” jest rewelacyjną powieścią przedstawiającą mankamenty życia w cyrku, tak mogę ją podsumować. Sposób pisania mnie oczarował i wciągnął w świat Jacoba, w jego perypetie w nowym świecie. Cały czas widziałam w jego roli Roberta Pattinsona( a niech tą okładkę!), co skutecznie zachęciło mnie do obejrzenia filmu. Uważam, że tą powieść powinien przeczytać każdy, bez wyjątków, ponieważ jest bardzo wartościową i mądrą lekturą przy której jednocześnie miło spędza się czas. Ja jestem zachwycona i stawiam 5.5/6, ponieważ jednak nadal nie zachęciła mnie do zmiany zdania o cyrku i pociągach.

Egzemplarz recenzencki otrzymałam od Domu Wydawniczego REBIS. Dziękuję serdecznie!:)
***
Teraz idę czytać ,,The Iron Daughter" Julie Kagawa. Jestem ciekawa w ile się uwinę^^
Pozdrawiam:)

11 komentarzy:

  1. Mamy to samo zdanie po lekturze - ja też oceniam książkę bardzo wysoko. Płakać można bardziej podczas oglądania filmu - jest tam taka scena związana z Rosie - ja akurat zamykałam oczy, ale sporo osób wokół chlipało ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że mamy podobne odczucia po lekturze:). Mi również ta książka bardzo się spodobała. Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak wyglądał cyrk z ,,drugiej strony" w roku 1931? Oj, chyba moje zamiłowanie historyczne daje o sobie znać ;)
    Wcześniej wzbraniałam się przed tą książką, z tych samych powodów, co Ty wcześniej, nienawidzę katowania zwierząt, akrobatów, clownów i wszystkiego co przedstawiają. Nigdy nie lubiłam chodzić do cyrku. Ale skoro lektura okazuje się tak interesująca, chętnie się przełamię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Najpierw byłam do tego wyjątkowo negatywnie nastawienie. No bo o starej wersji nikt nie słyszał, dopóki nie ukazał się film, w którym gra "jakże boski Edward". Swoją drogą nie wiem, co większość dziewczyn w nim widzi. No ale dobra. Ale mimo wszystko chciałabym to przeczytać, lecz ze względy na treść książki, a nie ekranizację, do której obejrzenia jak narazie mnie nie ciągnie

    OdpowiedzUsuń
  5. Zastanawiam się od jakiegoś czasu czy jej nie przeczytać, a przeczytałam już tyle pozytywnych opinii, że powinnam się za nią zabrać, jednak nadal coś mnie od niej odpycha

    OdpowiedzUsuń
  6. "Wodę dla słoni" już trzymałem w dłoni, chciałem kupić, ale... odłożyłem. Dlaczego? Nie wiem, może to ze względu na Pattisona (którego niecierpię). Książkę i tak muszę przeczytać, zwłaszcza po twojej recenzji. Na cyrk należy spojrzeć także zza kulis, więc moja ciekawość wzrasta. Muszę ją zdobyć ;-D

    OdpowiedzUsuń
  7. Książkę niedługo przeczytam. Film bardzo mi się podobał, więc mam nadzieję, że i książka będzie świetna. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapraszam na historie-katd. pojawiła się nowa notka. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam zamiar przeczytać... Jak tylko to skąś wytrzasnę xD

    PS. Dodaję do linek

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, bardzo mnie kusi ta powieść, bardzo. I mnie bardziej w tym utwierdziłaś. ;)

    Pozdrawiam i życzę naprawy problemu z komentarzami. ;) Klaudyna.

    OdpowiedzUsuń
  11. dużo słyszałam o tej książce i lada chwila mam zamiar ją zkaupić :) A po przeczytaniu obejrzę film.

    PS. dzięki za zaproszenie do One Lovely Blog Award :*

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...