piątek, 23 marca 2012

Jacqueline Carey - Santa Olivia


Santa Olivia to miasto, które dla zwyczajnych ludzi nie istnieje. Nie ma go. Znajduje się w odizolowanej strefie buforowej pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Meksykiem. Ludność nie ma praw obywatelskich, nie ma też szansy na ucieczkę. A dlaczego tak się stało? Ta historia wyjaśnia dłuższego objaśnienia. Rząd ogłosił plotki o tajemniczym duchu El Segundo, i to właśnie miało być powodem pojawienia się armii w tym nieszczęsnym miasteczku. Ale to przecież mogła być tylko przykrywka…

,,Mówili, że figura Matki Boskiej Bolesnej zapłakała krwawymi łzami w dniu, gdy zaraza zawitała do Santa Olivia. Mówili, że Bóg odwrócił twarz od rodzaju ludzkiego. Mówili też, że święci pamiętają to, o czym Bóg zdążył zapomnieć, jeśli chodzi o ludzkie cierpienie.

Carmen Garron żyła w Santa Olivia od zawsze. Nie miała szansy na opuszczenie tego miejsca – mogli to zrobić tylko Ci, którym udało się pokonać na ringu specjalnie wyszkolonych zawodników. Carmen mieszkała razem ze swoją kuzynką Inez i prowadziła w miarę normalne życie. Miała kochanków, pracowała. Aż pewnego razu spotkała mężczyznę, który spłodził jej dziecko. Chciał wziąć z nią ślub – niestety, los nie był dla niej zbyt dobry, i żołnierz ten stracił życie. Carmen spędziła kilka lat dzieląc pracę z obowiązkami matki.  Oczywiście, było jej ciężko, ale miłość do syna napędzała ją szczęściem i dawała motywację do dalszej pracy.

,,Santa Oliva” nie jest jednak historią o Carmen Garron. Opowieść o jej przeszłości ma wprowadzić czytelnika w nastrój tego miasta i pokazać, kim naprawdę jest Loup Garron, dziewczyna, której ojciec był dziwnym eksperymentem, który, jak można się domyślić, uciekł z laboratorium. Młoda ‘mutantka’ musi ukrywać swoje zdolności przed innymi, by wojsko jej nie złapało… A jej życiu towarzyszy brutalny świat boksu, i smutna historia Santa Olivii, miasta zapomnianego przez Boga.

Książka mnie mile zaskoczyła. Spodziewałam się kolejnego romansu paranormalnego z silną bohaterką, ale okazało się, że źle myślałam. Książka Jacqueline Carey nie ma w sobie nic z tego gatunku, zaliczyłabym ją bardziej do literatury dla dorosłych. Dlaczego? Przepełniona jest wulgaryzmami. Takie zjawiska są na poziomie dziennym, choć niektóre słowa używane co kilka stron bardzo rażą w oczy.

,,Santa Olivia” jest utrzymana w bardzo smutnym, a momentami przerażającym nastroju. Ukazuje prawdziwe życie osoby walczącej o swoje prawa na ringu, ukazuje niesprawiedliwość, która jest często spotykana w naszej rzeczywistości. Ukazuje okrutność świata, brutalność, gwałty, podejście żołnierzy do ludzi, wywyższanie się, walkę o władzę. Ukazuje to, co dzisiaj jest ‘normalne’, ale napawa czytelnika zdumieniem, ponieważ wielu z nas może nie zdawać sobie sprawy z tego, jakie uczucia mogą towarzyszyć takim ludziom, jacy zostali uwięzieni w Santa Olivia.

Powieść mnie zaskoczyła i wprawiła w lekko depresyjny nastrój. Czytanie o tych wszystkich zachowaniach ludzi nie oddziałuje dobrze na moją psychikę, o nie. Stawiam 5 i zachęcam całym sercem do przeczytania. Oprócz bluźnierstw język jest interesujący i zachęcający, książka wciąga od pierwszej strony. Pani Carey ma niewątpliwie talent pisarski i widać to w jej twórczości. Warto zapoznać się z ,,Santa Olivia”, ponieważ jest to jedna z książek, po których będziemy płakać i długo je wspominać.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Pani Asi z Wydawnictwa Jaguar. Dziękuję! J

13 komentarzy:

  1. Już niedługo, niedługo zabieram się lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Najpierw miałem mieszane uczucia, co do książki, jednak teraz jestem jak najbardziej na tak. Bardzo chcę przeczytać!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałam ją przeczytać, też myślałam, że to jakiś paranormal romance, ale chyba jednak sobie odpuszczę

    OdpowiedzUsuń
  4. Zainteresowałaś mnie, tym bardziej, że książki nie można podciągnąć pod paranormal romance, mam dość tego gatunku jak na razie ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zachęciłaś mnie do przyjrzenia się tej lekturze. Wulgaryzmy tak jak napisałaś są na porządku dziennym, niemalże większa populacja ich używa, każdy je zna i mi w lekturze one nie przeszkadzają. Zaskoczona jestem tym, że książka wzruszyła? Po opisie się tego nie spodziewałam.
    Iii.. bardzo podoba mi się okładka!

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka przyciągnęła mój wzrok, ale sama nie wiem... Może kiedyś, przy okazji. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Już od jakiegoś czasu jestem zainteresowana tą książką, więc Twoja recenzja pewnie przyspieszy jej przeczytanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej ;-) Zapraszam cie do wzięcia udziału w konkursie na moim blogu do wygrania jest książka pt. Historia srebrnego talizmanu .
    Regulamin jest u mnie na blogu ;-)
    Zapraszam .

    www.loveeread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Okładka ciekawa a to już sukces. A ksiązka sama nie wiem musze chyba się przekonać i wydać sama opinie

    OdpowiedzUsuń
  10. Już do mnie idzie i przyznam, że nie mogę się doczekać lektury.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapowiada się interesująco więc czemu by nie... ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chętnie bliżej zapoznam się z tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  13. recenzja ciekawa, ale książka chyba nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...