poniedziałek, 2 lipca 2012

Z serii ~uczymy się języków~ : Chiński nie gryzie!


Nie dawno coś dziwnego pojawiło się w mojej głowie- mianowicie postanowiłam w wakacje nauczyć się podstaw różnych języków. No okej, da się zrobić. W tym celu upatrzyłam sobie bardzo ciekawą serię książek do nauki –wydawanych przed Wydawnictwo Edgard. Na pierwszy ogień miał pójść rosyjski, ale jakoś tak wyszło, że w jednak nie i… w moje łapki trafiła książka ,,Chiński nie gryzie!”. I takim sposobem rozpoczęłam swoją przygodę z tym osobliwym językiem.

Chiński alfabet, tzw. krzaczki(tak można to nazwać) przypomina mi troszkę japoński, który nie jest mi obcy(za dużo anime), więc mniej więcej wiedziałam, jak uczyć się kaligrafii. Gdy otworzyłam książkę, postanowiłam nauczyć się czegoś łatwego… Pierwszego dnia nauczyłam się tonów i dzień dobry(pisowni też). Dodatkowo… Shi, wo shi Marta! Czyli, tak, jestem Marta. 

Walka z tonami była niezwykle… prosta! Wyróżnia się cztery tony i dzięki takim fajnym znaczkom nad daną literką można zrozumieć, jak akcentuje się dane słowo. Jeżeli przecinek nad i(no, wygląda to jak przecinek) jest skierowany dołem w prawo, to jest to ton opadający. Jeżeli jest skierowany dołem w lewo, to jest to ton wznoszący. Jeżeli nad daną literką jest coś takiego jak uśmiech, to jest to ton opadająco-wznoszący, a jeżeli pozioma kreska- równy. To tak w skrócie.

Z książki(w sumie nie wiem, czy mogę nazwać to książką. Może bardziej podręcznik? A, wiem! Kurs!) łatwo się uczy, ponieważ jest przejrzyście podzielona na kilka rozdziałów tematycznych. Więc jak chcemy się dowiedzieć czegoś z danej dziedziny, to nie musimy przegrzebywać całego kursu, tylko sięgamy do danego działu. Do tego ma z tyłu słowniczek i puste pola do nauki chińskich znaków – baaardzo przydatna rzecz, uwierzcie mi. Można się dzięki temu nauczyć dokładnie, jak stawiać znaki.

Cieszę się, że mogłam zacząć naukę właśnie tego języka, ponieważ bardzo chciałabym kiedyś móc napisać jakąś kartkę z postcrossingu całą po chińsku tak, żeby dany chińczyk mnie zrozumiał. Naprawdę polecam rozpoczęcie swojej przygody z chińskim od tej książki, bo warto wydać na nią pieniądze. Uczy się łatwo, prosto i przyjemnie, bawiąc się przy okazji. Ćwiczenia kończące każdy dział wpływają na dobre utrwalenie wiadomości, a szata graficzna zachęca do dalszych ćwiczeń. Jestem jak najbardziej zadowolona i polecam! A teraz biegnę uczyć się ,,krzaczków” dalej, bo nic nie jest lepsze od satysfakcji z dobrze napisanego znaku :D

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Edgard za kurs!

30 komentarzy:

  1. Zapowiada się naprawdę ciekawie z chęcią po nią sięgnę! :)

    Twój blog naprawdę bardzo mi się podoba!
    Ja dopiero zaczynam swoją przygodę z blogowaniem i mam nadzieję, że znajdziesz czas aby odwiedzić i mój: http://beautifulbook-review.blogspot.com/

    Obserwujemy?

    Z góry przepraszam jeżeli nie lubisz takiego typu wiadomości :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chiński nie jest dla mnie ale hiszpański już tak.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chcę, chcę, chcę! Oddaj, dobra? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, najpierw jeszcze czegoś się nauczę :D

      Usuń
    2. Dobra, pozwalam Ci na to, ale zaraz potem przyjeżdżam i Ci to zabieram. :D

      Usuń
    3. Ok :D I'll be waiting :)

      Usuń
  4. Chiński?! :D Podziwiam, haha *.* Ja może kiedyś się skuszę, ale na razie to nie :D

    Lubię książki z tej serii. :]

    OdpowiedzUsuń
  5. szacun! mi po pierwsze by się nie chciało a po drugie ... by mi się nie chciało. tak wiem, leń jestem. Ale podziwiam, że zabrałaś się za tak ambitny projekt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten ból :D Aktualnie mnie też się nie chce, ale muszę się wziąć do roboty i dalej uczyć z kursu :D

      Usuń
  6. Chciałabym takie, ale do hiszpańskiego, o! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też:) I marzy mi się, oprócz rosyjskiego, włoski *^*

      Usuń
  7. Ooo,nauka języków, jej, jak ja to uwielbiam...
    Chociaż wolałabym rozpocząć naukę japońskiego niż chińskiego.

    OdpowiedzUsuń
  8. O ja.. Chiński. :D Zawsze chciałam się go nauczyć, ale wydaje mi się, że szłoby mi to strasznie opornie, mimo to, że lubię się uczyć języków. Ale chiński, to chyba za trudny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Po chiński raczej nie sięgnę, ale angielski <3 :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę, że nie tylko ja mam ambitne plany na wakacje:D tylko, że ja wybrałam hiszpański:D

    OdpowiedzUsuń
  11. Chiński mnie raczej nie za bardzo ciągnie. Koreański już szybciej, ale i tak najpierw muszę jako tako opanować japoński a na to się za szybko nie zanosi. A rosyjski to dla mnie jeden wielki koszmar.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dostałam od koleżanek na urodziny :) Uwielbiam ten język!

    OdpowiedzUsuń
  13. Super wygląda. Uwielbiam takie językowe ciekawostki i na pewno się z tą serią zapoznam zwłaszcza ze wspomniałaś o rosyjskim ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja właśnie zaznajamiam się z 'Niemiecki nie gryzie' :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam z tej serii książkę do japońskiego, którą od razu pokochałam! Chiński niestety mnie nie kręci :P
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Na ten język akurat nie miałam specjalnie ochoty, ale jak wspomniałaś o zastosowaniu tej wiedzy w postcrossingu to momentalnie dostrzegłam zalety ;)
    Cała serie "Nie gryzie" wydaje mi się warta uwagi ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj chiński raczej nie dla mnie, ale sama zaczynam naukę niemieckiego i hiszpańskiego oraz kontynuuję angielski :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Na chiński raczej się nie skuszę, ale inny język z tej serii czemu nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nowa notka na szalona-edukacja. Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  20. O! A ja na rosyjski czekam, bo by mi się trochę przez wakacje pouczyć go przydało xD W nowej szkole będzie jak znalazł.

    OdpowiedzUsuń
  21. A jaka to wersja Chińskiego? Mandaryński czy jakaś inna? Strasznie chciałbym nauczyć się wersji Mandaryńskiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mandaryński.Nie wiem,czy wersję kantońską można kupić w Polsce :D
      Większość książek,z których można się nauczyć chińskiego zawiera dialekt mandaryński,więc nie ma problemu z nauką :D

      Usuń
  22. Znowu wydawnictwo Edgard...porażka jak można się uczyć z tych książek w których jest pełno błędów i nic ciekawego :) Jeśli ktoś myśli że po przerobieniu tej książki osiągnie faktyczny poziom A1 to jest naiwny haha ;p

    Nie polecam tego wydawnictwa, mówię poważnie :) Zagraniczne kursy są o 1000 razy lepsze i nie takie drogie :)
    Omijajcie to wydawnictwo szerokim lukiem bo ja ich dobrze znam :) i nie polecam żadnych podręczników :)

    Do chińskiego sprawdzona i najlepsza książka jaka jest dostępna w Polsce to:

    New Practical Chines Reader :) można ją kupić w warszawskiej szkole za 160 złotych wraz z płytą CD i ćwiczeniami :)

    Tutaj link do tej szkoły :)

    http://www.chineseschool.pl/polish/channel/class.asp?channelid=28&classid=10010

    OdpowiedzUsuń
  23. Też mam tę książkę,a także 3 inne z tego samego wydawnictwa,ale z językiem japońskim i chińską kaligrafię i uważam,że są bardzo sympatyczne i można się z nich nauczyć podstaw,bo do nauki zaawansowanej bym ich nie polecała :P Ja osobiście wolałabym uczyć się kantońskiej odmiany języka chińskiego,ale nie wiem,czy można dostać jakąś książkę z tym dialektem w Polsce,choć szczerze w to wątpię :(
    Życzę radości i zabawy z nauki.Powodzenia :D
    PS Tak czy siak chiński się przydaje :D

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...