poniedziałek, 16 stycznia 2012

Magia Krwi-Anthony Huso


,,Do bram Księstwa Stonehold, w którym nie ma prawowitego władcy, a od dwudziestu lat rządy sprawuje Rada, puka wojna. Następca tragicznie zmarłego króla, Caliph Howl, pobiera nauki w szkole dla magów w Desdae i nie śpieszy się do przejęcia schedy po wuju. W obliczu wojny tron Wysokiego Króla nie może już jednak pozostawać pusty i Caliph musi opuścić bezpieczne mury Wyższej Szkoły. Czeka go walka o własne dziedzictwo i losy Księstwa.  Tymczasem wiedźmy Shradnae poszukują zaginionej księgi “Cisrym Ta”, która pozwala władać mocą zdolną niszczyć całe światy. Aby uwolnić jej potęgę, będą potrzebowały Calipha. 

Co mnie najbardziej przeraża w fantastyce? Opisy. Niekończące się opisy, które często mogą służyć jako doskonały środek nasenny. Gdy trafiam na takowe w książce, niezwłocznie przerzucam strony, byleby tylko nie zasnąć, a natrafić na jakąś akcję, pojedynki, czy coś, przy czym czytelnik się ożywia. Z tego powodu do fantastyki podchodzę z rezerwą, i niepewnością, ponieważ znając moje szczęście mogę trafić na coś, co mnie zanudzi.

Podobny pojedynek stoczyłam z ,,Magią Krwi”- powieścią Anthony’ego Huso, która niedawno ukazała się z nakładem wydawnictwa Prószyński. Przez pierwsze dwieście stron z przyczyn losowych nie mogłam dużej siedzieć nad książką, więc czytałam wyrywkami, przez krótkie momenty. Rezultat był taki, że książka mnie nudziła, i co chwila miałam ochotę ją odłożyć. Dlatego, ostrzegam tych, którzy chcą się za ,,Magię Krwi” wziąć… Miejcie ze sobą duży zapas cierpliwości i czasu, by się w książkę wdrożyć, ponieważ nie jest to lektura lekka.

Najbardziej irytujące w powieści były dziwne nazwy w dziwnym języku, jakieś dziwne znaczki, których nie mogłam rozszyfrować, oraz rażący brak słowniczka.. Głowiłam się o co chodziło tu, co autor miał na myśli tam, ale nie do końca wiedziałam, czy mój tok myślenia był dobry. Wniosek jest prosty-Drodzy Autorzy używający wymyślonych języków i pojęć, których przeciętny człowiek nie zna: dodawajcie słowniczki!

Sam pomysł na fabułę i przebieg akcji mi się podobał, choć.. Jak dla mnie za dużo wymysłów. Pan Huso troszkę za dużo ‘napakował’ jak na jeden raz, i mógłby uczynić książkę cieńszą, ponieważ jej objętość może odstraszać czytelników. Brakowało mi scen walk, a niektóre sytuacje były przesadzone i sztuczne.

Podsumowując, debiut Anthony’ego Huso można niewątpliwie uznać za udany, choć błędów nie zabrakło. Irytowała sztuczność niektórych sytuacji, przesadzenie, rozciąganie akcji, i, co najważniejsze: BRAK SŁOWNICZKA. Ale mapka była. Lecz nie przedstawiała wszystkiego. Ogółem, książka mi się spodobała, końcówkę wręcz połknęłam, i mam nadzieję, że następne powieści autora będą coraz lepsze, aż w końcu stworzy pozycję, którą będzie można ocenić na 6+. Na razie stawiam 4- i polecam wytrwałym fanom fantastyki z zapasem wolnego czasu i chęci, ponieważ będą one niezbędne przy ,,Magii Krwi”.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Pana Marcina z wydawnictwa Prószyński. Dziękuję! :)

8 komentarzy:

  1. Ostatnio wszędzie pełno jest "Magii krwi". Z radością przeczytam, choc martwię się, że nie które błędy mi również by przeszkadzały.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa fabuła. Chyba się skuszę. Lubię tego typu książki. Znakomita recenzja.

    http://ksiazkinallii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo się pisze o Magii. Czuję się zachęcona. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdecydowanie nie dla mnie, więc odpuszczam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam ogromną ochotę na tą książkę, ale po twojej recenzji to już sama nie wiem, bo podobnie jak ty nie lubię dłużących się opisów i zazwyczaj je omijam. Poza tym dziwne nieprzetłumaczone zwroty też mnie nie zachęciły. Muszę się jeszcze zastanowić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie ją teraz czytam i idzie mi... średnio XD.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam same dobre recenzje o Magii i w końcu ktoś ją skrytykował. :) Wiedziałam, że nie może być idealna. :D
    Książka nie dla mnie przynajmniej na obecny czas, bo jeżeli trzeba cierpliwości (której mi brakuje) i dużo czasu, to mam ochotę napisać: NIE, NIE, NIE. Na pewno jednak kiedyś się z nią zapoznam bardzo mnie intryguje, a i możliwe, że mi bardziej przypadnie do gustu. :)
    PS: Godzina 23.06 - dalej na kompie. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. A mnie się podobało, te znaczki miały swój urok. Ręcznie rysowane przez samego autora ;)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...