Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Michalak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Michalak. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 maja 2013

Katarzyna Michalak, Bezdomna


Kinga straciła już wszystko: dom, rodzinę, dziecko i poczucie godności. Wtedy w jej życiu pojawia się Aśka. Kobieta, która kiedyś zrujnowała jej małżeństwo, a teraz wyciąga do niej pomocną dłoń. Czy to wyrzut sumienia, ludzki gest, a może jakiś ukryty plan? Aśka nie zna jeszcze historii dawnej rywalki – historii tak bolesnej i wstrząsającej, że aż trudno to sobie wyobrazić. Czy Aśka zdobędzie zaufanie Bezdomnej? Odkryje, dlaczego Kinga tak sobą gardzi, tak bardzo cierpi? Co zrobi, gdy pozna jej prawdę? Czy w Aśce zwycięży wścibska dziennikarka, czy wrażliwa, czuła na krzywdę innych kobieta?

niedziela, 9 września 2012

Katarzyna Michalak, Sklepik z Niespodzianką. Bogusia



Bogusia otwiera w małej nadmorskiej miejscowości sklepik z różnościami. Aniołki, akwarelki, porcelanowe figurki zapełnią półki, a oprócz tego na przyjaciół i gości będą czekać talerzyki z domowymi wypiekami i filiżanki z gorącą czekoladą – oto marzenie Bogusi. Sklepik z Niespodzianką i jego urocza właścicielka przyciągają najciekawsze osobistości Pogodnej :  piękną i humorzastą tap madl – Konstancję, energiczną femme fatale – Adelę, zagubioną panią weterynarz – Lidkę, dobrą duszę miasteczka – Stasię… Wkrótce tworzy się krąg kobiet, które smakują na pięterku sernik królewski i aromatyczny napój, dzielą się smutkami i radościami życia.

Kiedy to dwa miesiące temu wpadłam w szał zakupowy i nakupiłam tyle książek Kasi Michalak, ile było w matrasie, wyposażyłam się w Nadzieję, Sklepik z Niespodzianką. Bogusia i Powrót do Poziomki. Nadzieja i Powrót do Poziomki zostały przeczytane w mgnieniu oka, Sklepik zamieszkał na półce. No mieszkał na niej trochę, cierpliwie czekał, aż wreszcie po niego sięgnę. Wczoraj dostałam po głowie niechęcią do wszystkich książek nieprzeczytanych i skusiłam się na niespodziankę zawartą w Sklepiku z Niespodzianką, bo szczerze pisząc, nie wiedziałam, co mnie spotka. Do kupna zachęciło mnie samo nazwisko autorki, nie zawracałam sobie głowy czytaniem opisu. Tak, wiem, to okropne…

Ale w sumie dobrze, że kolejna książka krzyczała z półki, żebym ją przeczytała. Bo tak to być może nie umocniłabym swojego zdania, że wszystko, co napisze Kasia Michalak, wspaniałe jest. To teraz mogę napisać to z pełną premedytacją i masą argumentów. A dlaczego tak jest? Bajkowe historie o poszukiwanie swojego miejsca na ziemi to coś dla mnie. To jedne z moich ulubionych tematów poruszanych w powieściach, zawsze sprawia, że oczy mi się świecą i uśmiech wędruje na twarz. Takie książki stają się dla mnie inspiracją i dają mi siłę. I sprawiają, że ja także chciałabym wyprowadzić się z miasta, stworzyć ciepłą i kochającą rodzinę, która osiądzie w jakimś domku na uboczu. Obok lasu najlepiej, bym mogła swoje dzieci straszyć Slendermanem.

Do tego.. Pokazuje, że w rodzinie powinna być gdzieś ta granica. Bogusia wychowywała się w tzw., domu otwartym, w którym było zawsze ludzi pełno. To zaczynało ją powoli frustrować, aż w pewnym momencie wybuchła. Dodatkowo, rodzice niczego jej nie zabraniali, miała pozostawiony ,,luz”. A potem sama poszukiwała goryczy, żeby zobaczyć, jak to jest ją poczuć. I dzięki temu np. wiem, jaki sposób wychowywania dzieci będę mogła wybrać ja. Ha, pewnie to będzie ten sam, w jaki mnie wychowano.

Ale, przyznam, że jedna rzecz mi nie pasowała. Mianowicie coś zgrzytało w zachowaniu Bogusi. Była ona… Może akurat była tak dojrzała, że zachowała się, jakby miała trzydzieści parę lat. Zero młodzieńczych szaleństw, wszystko otulone grzeczną otoczką. Grzeczna otoczka nie jest zła, ale… Tak słodko, grzecznie, nawet jeżeli bohaterka zrobiła coś niegrzecznego, to i tak jest to takie grzeczne. Nie wiem jak to dokładniej wytłumaczyć. Ale pewnie jest to charakterystyczna cecha stylu Kate Em, która powtarza się w większości jej książek.

I tak na koniec… Ja chcę więcej takich bajkowych historii! Bo one przywracają mi wiarę w ludzkość. Wiarę w to, że gdzieś są porządni i uczciwi ludzie, którzy wiedzą, co to znaczy mieć prawdziwego przyjaciela i być prawdziwym przyjacielem.  I uczą mnie gotować xD Serio. Dotąd byłam kompletnie antykuchenna, najlepiej tam nie wchodzić, nic nie ruszać. Czytam sobie, czytam, aż nagle pojawia się przepis na karpatkowe ptysie i… Zachciało mi się gotować i piec! Tak więc, jak tylko wrócę z wycieczki, to ruszam do sklepu po produkty i zaprezentuję pierwszy w mojej karierze kuchennej wytwór. A książce stawiam 5+. I chcę Adelę, ja chcę Adelę!

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Katarzyna Michalak - Nadzieja


Nadzieja popycha nas do celu. To ona sprawia, że podejmujemy takie, a nie inne decyzje. To nadzieja wpływa na nasze życie, sprawia, że walczymy ze słabościami, że mamy siłę, by podnieść się po porażce. Nie wolno tracić nadziei. Nawet wtedy, gdy wydaje nam się, że nic już nie będzie dobrze, że nic się nie ułoży, że nic nie będzie tak jak dawniej. Trzeba zawsze mieć nadzieję.

Liliana i Aleksiej byli nierozłączni jako dzieci, ale niestety los postanowił ich rozdzielić. Aleksiej był dla Liliany obrońcą, a gdy zaczęła dorastać, wielu przedstawicieli płci męskiej zostawało skuszonych przez jej urodę. Dziewczyna nienawidziła Aleksieja za to, że ją zostawił, ale równocześnie był on jej największą miłością. Jednakże, za każdym razem, gdy ponownie się spotykali, ona go raniła i sprawiała, że długo przez nią cierpiał. Pomimo tego, zawsze do siebie wracali. A Lilith, bo tak nazywał ją Aleksiej w przypływach nienawiści, wysnuła intrygę, która być może na zawsze zniweczy ich plany na stworzenie stałego związku. Czy uda im się wreszcie zejść i żyć szczęśliwie..?

Rychło po lekturze Powrotu do Poziomki dał o sobie znać ,,głód Kasi Michalak”… Na szczęście miałam pod ręką Nadzieję, więc mogłam od razu zacząć czytać. Ale.. Jest to książka utrzymana w zupełnie innym nastroju niż poprzednie książki autorki. Cechuje ją wszechobecny smutek i okrucieństwo, które towarzyszyły Lilianie przez całe życie. I samotność. Samotność, która wpływała na jej przyszłe życie, samotność, która doskwierała jej przez cały czas, samotność, która sprawiała, że podejmowała takie, a nie inne decyzje.

I przyznam, że choć w trakcie czytania zdarzało mi się ją wyzywać od najgorszych, to od czasu do czasu w mojej głowie pojawiała się nutka zrozumienia dla tej biednej dziewczynki, a później kobiety. Lecz, gdyby nie jej zachowania, to może jej życie wyglądałoby inaczej. Zupełnie inaczej. Gdyby nie jej dziwny wewnętrzny ogień może wszyscy byliby szczęśliwi. Czytelnicy też J

A nieszczęśliwi mogą być… Bo zakończenie jest zamknięte, nie można już nic dopisać, nie można dopchnąć ciągu dalszego. Niestety. A książka jest piękna i poruszająca, więc nie pogardziłabym jakąś kontynuacją. Nie mogę powiedzieć, że przepłakałam całą, ale przy końcówce… Jak ja płakałam! Aż się rodziciele na mnie dziwnie paczyli….

Historia… Historia jest inna. Zupełnie inna od tego, co można spotkać na księgarnianych półkach. I dobrze. Bo dzięki temu czyta się Nadzieję z jeszcze większym zapałem, z jeszcze większym podnieceniem i ciekawością. Lekturze towarzyszą skrajne emocje, palce zaciskają się na pięknej okładce ze zdenerwowania… Słowem – Katarzyna Michalak doskonale potrafi podtrzymać napięcie i ze strony na stronę coraz bardziej zaskakuje. I przeraża…

Naprawdę warto sięgnąć po nową książkę Kasi Michalak. Utrzymuje poziom poprzednich i wciąga tak samo szybko. Porusza, napełnia smutkiem i momentalną radością, wprawia w zadumę. Jest to doskonała lektura na wakacje i nie tylko na ten ciepły okres. Pokazuje, że nie warto tracić nadziei… I właśnie dlatego stawiam mocną 5+ i.. jestem jak najbardziej na tak! Droga Kasiu, dziękuję, że piszesz tak wspaniałe książki, których lektura jest jak wyprawa do innego świata. 

piątek, 15 czerwca 2012

Katarzyna Michalak - Powrót do Poziomki


,,Co może być piękniejszego od znalezienia własnego miejsca na ziemi? Od spokoju i poczucia bezpieczeństwa, które ogarnęło mnie, gdy pierwszy raz stanęłam pod małym białym domkiem, na polanie otoczonej sosnami, a wszystko wstrzymało oddech w oczekiwaniu na moje: ,,Tak! Biorę ten dom!”. Co może być piękniejszego od pierwszych chwil spędzonych pod własnym dachem, rozpalenia ognia we własnym kominku, zasadzenia pierwszego drzewka i pierwszej krzewinki we własnym ogrodzie? Od pierwszego śniadania i pierwszej kolacji przy własnym stole? Od tych wszystkich wyjątkowych, niepowtarzalnych chwil piękniejszy jest tylko powrót do domu. ‘’

Na wstępie zaznaczę, że mój humor w trakcie czytania Powrotu do Poziomki nie był za dobry. Raczej byłam zdruzgotana, chciało mi się płakać. Ale… Zaczęłam czytać i zapomniałam. Zapomniałam o świecie rzeczywistym, o problemach, niesprawiedliwościach, pechu. Zapomniałam i pogrążyłam się w świecie totalnie roztrzepanej Ewki, której los nie oszczędza. I to nie moje pierwsze spotkanie z literaturą Katarzyny Michalak, o nie! To już trzecie i tak samo owocne jak poprzednie. Wskazuje na to mój humor, który gdy przeczytałam ostatnią stronę, poprawił się.

Ewa urodziła dziecko, ma kochanego męża, genialny dom zwany Poziomką, zwierzęta. Każdy dzień przynosi jej radość. Aż nagle Witold oznajmia, że wyjeżdża. Do Korei. Na dwa miesiące. Zostawia żonę i dziecko samymi sobie. A Ewa, jak to ma w zwyczaju, co chwila pakuje się w tarapaty, z których musi ją wyciągać Andrzej, jej najlepszy przyjaciel, i mężczyzna, w którym jest zakochana od dawna. Tak, kocha dwóch mężczyzn-męża i przyjaciela. Aż nagle Andrzej sam ma kłopoty, a na głowę Ewy spadają problemy z kryzysem w wydawnictwie i opieka nad jego żoną i nowo narodzonymi bliźniakami. A wszystkiemu towarzyszy jej roztrzepanie, które utrudnia życie wszystkim jej znajomym i przyjaciołom.

,, Może nasz dom wcale nie jest tam, gdzie cztery ściany, objęte w posiadanie aktem notarialnym? Może mamy go w sercach?”

Wcześniej czytałam dwie książki autorstwa Kate Em. Te dwie mnie oczarowały, wywołały na mojej twarzy szczery uśmiech, zaszkliły oczy. Wzbudzały emocje nie do opisania. Dlatego… Dlatego właśnie gdy tylko dostrzegłam Powrót do Poziomki na matrasowym regale, nie wahałam się ani chwilę. I dobrze zrobiłam. Bo książka utrzymuje poziom poprzednich części z Serii Owocowej. Tak samo zachwyca, wzbudza skrajne emocje, sprawia, że chcemy więcej i więcej. Na szczęście mam jeszcze dwie książki tej samej autorce na półce, grzecznie czekające na przeczytanie, więc mam zajęcie na weekend i nie musze się martwić, że dopadnie mnie ,,głód Kasi Michalak”.



Uwielbiam jej styl pisania, uwielbiam język, narrację, bohaterów, miejsca, które opisuje. Choć, Ewa było może trochę zbyt roztrzepana i ze strony na stronę coraz bardziej zaskakiwała mnie swoją momentalną bezmyślnością. Ale mogę jej to wybaczyć, bo… Bo to postać z książki Kate Em, a im się wszystko wybacza! Akcja mnie porwała od pierwszej strony. Ewa i jej przygody są niepowtarzalne i sprawiły, że zmieniłam podejście do życia. Przecież nie ma rzeczy niemożliwych J Dlatego warto walczyć o swoje i nie poddawać się. Wiem, wiem, oklepane sformułowanie, ale jak najbardziej prawdziwe.

Jakie wnioski wyciągnęłam z książki? Jeśli gdzieś pojawi się TA Michalak, to znaczy, że niedługo stanie się coś ważnego i trzeba jej słuchać, nawet jeśli zacznie wygadywać kompletne bzdury. To był wniosek numer jeden. Wniosek numer dwa- zawsze pamiętaj, gdzie zostawiłaś/eś samochód, żeby nie wyszło na to, że sam/a sobie go ukradłeś/aś. A trzeci..? Że warto spełniać swoje marzenia. I walczyć o nie. I to by było na tyle, jeśli chodzi o moje zdanie na temat książki. Chciałabym powiedzieć więcej, ale niestety nie umiem sklecić jeszcze jakiegoś sensownego zdania, które wyraża to, co dzieje się w mojej głębi. Więc.. A co tam, zaszaleję. Stawiam 6! I.. Polecam! Polecam! I jeszcze raz polecam! Tak, naprawdę warto!

Powrót do Poziomki, Katarzyna Michalak
Wydawnictwo Literackie, 2011

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...