Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Amy Kathleen Ryan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Amy Kathleen Ryan. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 lutego 2013

Amy Kathleen Ryan, Blask


Empireum, ogromny statek kosmiczny, jest jedynym światem, jaki znają Waverly i Kieran. Tutaj się urodzili. Tutaj dorastają. Należą do grupy wybranych, których celem jest odnalezienie i zaludnienie nowej Ziemi. Obydwoje znają swoje role – on zostanie w przyszłości kapitanem jednostki, ona będzie stała u jego boku. Dzieci ich dzieci będą dorastać na nieznanej planecie… Przygotowani na zagrożenia z kosmosu, przyszli koloniści nie wzięli pod uwagę jednej możliwości –zdrady. Gdy Nowy Horyzont, statek-bliźniak, nieoczekiwanie atakuje, zaskoczeni agresją ze strony sprzymierzeńców mieszkańcy Empireum nie potrafią się bronić. Dorośli zostają zlikwidowani. Młode kobiety porwane. Na statku pozostają tylko niedoświadczeni chłopcy. Na początku ocalałymi rządzi lęk. Potem zaczyna się walka o władzę. Nowy Horyzont nie zaatakował bez powodu. Waverly odkrywa, że ukochana przez mieszkańców przywódczyni ma wobec niej oraz innych porwanych bardzo konkretne plany – plany, w których dziewczyna nie ma zamiaru wziąć udziału.

Czy Wam też zajeżdża to W otchłani? To chyba przez miejsce akcji. Ale w trakcie lektury bardziej przypominało mi się Jutro – pewnie z uwagi na inwazję. Aż naszła mnie chęć, żeby ponownie sobie tę serię powtórzyć! A przez Blask zarwałam nockę. Jakoś tak mnie wciągnęło. Dokładniej, wciągnęła mnie część opowiadająca o perypetiach Waverly na Nowym Horyzoncie. Tak, książka podzielona jest na części. W pierwszej są bohaterowie wspólnie, a potem się rozdzielają. Mamy po parę rozdziałów i o sytuacji na Empireum i o tym, co się dzieje na statku bliźniaczym. Dzięki temu mózg nie wybucha od natłoku informacji i uwaga nie jest mącona przez nagłą zmianę lokacji.

Kiernana jako postaci polubić nie mogłam i z trudem szło mi czytanie o nim. Jest taki nijaki i kompletnie nie rzucający się w oczy.  Posiada niezwykłą zdolność irytowania mnie. Ale jeśli chodzi o Waverly, jakiś fanfar także nie ma. Bohaterka jak wszystkie inne, o, może trochę bardziej zawzięta, ale nie utkwiła w mojej pamięci. Na myśl przyszło mi pewne skojarzenie z nią – przed oczyma widziałam Doktor Shaw z Prometeusza i pewną scenę z pewną maszyną i czymś, co wyglądało jak zszywki. Ci, którzy widzieli, powinni skojarzyć. Bohaterowie drugoplanowi i epizodyczni także nie powalili mnie na kolana, nawet wydawałoby się bardzo wyrafinowana i skomplikowana postać jaką jest Anne Mather. Nic, moje serce nadal było soplem.

Miałam nadzieję (jakąś tam…), że Blask podniesie trochę (minimalnie) poziom mojego głodu książkowego  po Genezie (która, tak na marginesie wcale taka zła nie była). I nic. Jak dla mnie to ten sam poziom. Niby dobrze się czyta, ale czasem odczuwa się wrażenie absurdu goniącego absurd – dzieciaki postawione w ciężkiej sytuacji nadal wydawały się zbyt grzeczne i spokojne. Przypomnijcie sobie GONE – tam była jatka! A tu cisza, spokój, ze trzy osoby są nieco niezadowolone, ale reszta z chęcią gna do wrogów – to chyba nie jest normalne. Dlatego książce stawiam 4. Czekam na kolejną część, bo nie mogę zaprzeczyć – jestem zainteresowana tym, co dalej będzie się działo. Statki kosmiczne i ich specyfika wydała się dla mnie interesująca. Tak samo to, jak na takowych utrzymywana była roślinność. I zwierzęta. Chyba mój umysł nie jest tak rozległy by to pojąć. Jakby ktokolwiek jeszcze wątpił – to nie jest pozycja dla antyfanów sci-fi. Jak ktoś nie lubi kosmosu, to lepiej będzie, jeśli sobie odpuści. 

Blask | Sparkle | Flame

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...