Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fabryka Słów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fabryka Słów. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 sierpnia 2013

Kady Cross, Dziewczyna w stalowym gorsecie

Szesnastoletnia Finley Jayne nie ma nikogo i niczego za wyjątkiem pewnej rzeczy, która znajduje się w jej wnętrzu. Ciemna strona bohaterki sprawia, że jest ona zdolna zabić. W dodatku bardzo mocnym ciosem. Tylko jeden człowiek widzi magiczną aurę otaczającą dziewczynę. Powieść osadzona w XIX wiecznej Anglii, która przenosi czytelnika w świat pełen przygód.


Na początku Dziewczyna w stalowym gorsecie kojarzyła mi się z trylogią Diabelskie maszyny Cassandry Clare, ponieważ pojawia się grupka wojowników walczących po stronie Korony, a ponadto mamy podłe automatony i geniusza stojącego na ich czele. Do tego dziewczyna o dziwnej przypadłości, która nie wiadomo skąd się wzięła. Brzmi podobnie, nieprawdaż? Nowa powieść Kady Cross nie jest lepsza od tych autorstwa Cassie, choć usytuowana jest na podobnym poziomie i tylko pod względem paru rzeczy jest podobna do wyżej wspomnianej serii.

poniedziałek, 29 lipca 2013

Janet Evanovich, Po pierwsze dla pieniędzy

Kiedy wylatujesz z pracy, windykator zajmuje ci samochód, a matka zabawia się w swatkę, jesteś gotowa desperacko chwycić się absolutnie każdego zajęcia. Nawet jeśli oznacza to, że zamiast wklepywania danych do arkuszy kalkulacyjnych będziesz łapać bandziorów. Gorzej, jeśli jednym z nich jest facet, który wykorzystał cię na podłodze cukierni. A konkretnie, to za ladą z eklerkami. No, ale to było dawno temu. Naprawdę, nic osobistego.

sobota, 27 kwietnia 2013

Jakub Ćwiek, Dreszcz



Rychu Zwierzchowski wiedzie żywot pasożyta-luzaka – sex, drugs and rock’n’roll. Pije, pali, gra na streecie i usilnie stara się nie znaleźć poważnej, regularnej pracy. Utrzymuje go córka, która co jakiś czas dba o uzupełnienie jego pustego portfela. Całe życie Dreszcza to koncerty i AC/DC ponad wszystko. Są przyjaciele i wrogowie, choć tych drugich rzecz jasna więcej. Aż pewnego dnia Dreszcz obrywa piorunem i … zyskuje nowe supermoce. Tylko czy to coś zmienia?

niedziela, 24 lutego 2013

Aneta Jadowska, Bogowie muszą być szaleni


Jak wiele może się wydarzyć w ciągu roku? Dora Wilk jak magnes przyciąga kłopoty, wariatów i męskie spojrzenia. Łamie regulaminy, szuka przyjaźni w dziwnych miejscach, a od losu dostaje przeciwników wyłącznie potężnego kalibru. Policjantka to nie zawód, ale stan umysłu… a że po drugiej stronie Bramy rzadko można złoczyńcę zakuć w kajdanki i odprowadzić do aresztu… Dora robi, co musi, by Toruń, Thorn czy Trójmiasto i Trójprzymierze pozostały dobrymi miejscami do życia. Drżyjcie bogowie, wampiry, wilki, archaniołowie i pospolici wariaci – Dora Wilk kopie tyłki z wdziękiem baleriny, nie przyjmuje usprawiedliwień o złym dzieciństwie i nie przebiera w środkach, by zaprowadzić porządek.

Krótka historia o tym, jak mnie szlag trafił. Ja, osoba lubiąca książki Briggs, Harrison, Daniels, postanowiłam sięgnąć po bardzo bardzo bardzo chwaloną Jadowską. A żeby zaszaleć, wzięłam tom drugi. I po ostatniej literce zrozumiałam, że pierwszego nawet w kataną nie tknę. Pozwólcie, że przybliżę Wam Mary Sójkę – dziewczątko to, mimo że młode, potrafi uratować świat (to tak w skrócie). Postać jakże wyidealizowana. To teraz weźmy taką Dorę, zwaną Jadą (skąd się to wzięło, zgadujmy, zgadujmy), która marysuizmem pachnie na kilometr. Była zwyczajną wiedźmą, było dobrze, tom wcześniej umarła, ale jednak nie umarła. Nie może się powstrzymać od żartów na temat swojego pochodzenia, a, gdyby tylko były ciekawe, nie, przecież trzeba co kilka stron napisać dokładnie to samo! Czytelnik ma tak ulotną pamięć!

Pamiętam, że jakiś czas temu czytelnicy narzekali na Panią Miszczuk, że zbyt słodzi w swoich książkach. Moi drodzy, tamto to był pikuś! Tutaj aż cukier chrzęści między zębami! Bo diabeł musi pachnieć słodyczą, nie ważne, że jest wnukiem Lucyfera. Aneta Jadowska postanowiła wpakować naszą Mary Sójkę w przyjaźnio-związek z istotą anielską i istotą diabelską. Byłoby ok, gdyby wspomniani choć trochę przypominali mężczyzn. Nie chcę tutaj spolerować, ale ogółem pisząc: absurd goni absurd jadący na absurdzie goniącym absurdalny absurd. Inaczej tego nie mogę ująć.

Zabrakło jakiejkolwiek namacalności miejsc. Nie ważne, że akcja rozgrywa się w Thornie czy Toruniu, czy gdzie tam indziej. Nawet Piekło Piekłem nie jest. Czytelnik kompletnie nie zauważa, że przenosi się raz tu, raz tam. Dla mnie Dora była cały czas w tym samym miejscu. A co do Piekła.. Lucyfer mnie załamał. Grzeczny dziadek Luc, ojeju, herbatki może? A ja miałam przed oczami zastępy anielskie i diabły Kossakowskiej, oj, starcie z rzeczywistością Jadowskiej musiałoby być bardzo bolesne. Dla tej drugiej oczywiście.

Nie, nie i jeszcze raz nie! Moja wiara w rodzime urban fantasy maleje z każdym dniem. Autorka chciała dobrze, pomysł też miała niezły, tylko w trakcie pisania coś jej się pokiełbasiło i nie wyszło. Strzeżcie się rudej Mary Sue i jej kompani przyjaciół! Bogowie muszą być szaleni nie zasługuje na nic wyższego niż 2+. Chyba powoli zaczynam mieć alergię na mieszanie systemów wierzeń, różnych bogów i stworzeń. Nudne toto jest. Ale na koniec najlepsze: zdobędę część kolejną! Przeczytam to! Muszę wiedzieć, co wyjdzie z tego dziwnego trójkąta! Mam w sobie coś masochistycznego, znowu będę chciała sobie wydłubać gałki oczne w trakcie lektury. Nie ważne, że wszystko kuleje, w sposobie pisania Jadowskiej jest coś takiego, co sprawiło, że nie mogłam się, kurdemol, oderwać. I to nie jest pierwsza i ostatnia książka z takimi właściwościami, pamiętacie Klątwę Tygrysa?

I’m not on a highway to hell! I’m buying stairway to heaven.


niedziela, 11 listopada 2012

Maja Lidia Kossakowska, Grillbar Galaktyka


To nie jest książka o gotowaniu. To nie jest książka o kuchni. To fantastyczna przygoda, szalona podróż przez cały kosmos, to szok, dowcip, inteligencja i zagadka kryminalna. Koniecznie przeczytajcie, co najlepszy szef kuchni wśród pisarzy i najzdolniejszy gawędziarz pośród szefów robił, kiedy go nie było!
Saanti Wrtt, magazyn Galaxia

Czasem mam wrażenie, że jak autor napisze jedną książkę, którą będzie się chwalić zawsze i wszędzie, to kolejne mu nie wyjdą. Dlatego też, po lekturze Siewcy Wiatru nie tykałam się innych książek Kossakowskiej, choć niektóre z nich wylegiwały się na mojej półce i usilnie starały się przyciągnąć mą atencję. Nic z tego, zostały zignorowane. Aż tu nagle…

…w trakcie zakupowego szaleństwa w księgarni (rabat -25% to nie byle co!) dostrzegam Grillbar Galaktyka, który jakby promieniał. Jakbym to jego miała właśnie kupić. Przypomniawszy sobie, że ta książka ,,chodzi” za mną dość długo – a jak książki za mną ,,chodzą” dość długo, to znaczy, że coś jest na rzeczy i mogą być świetne – kupiłam ją. I przeczytałam. A teraz o niej piszę. Bo drodzy Czytelnicy, Grillbar Galaktyka to kolejna dobra książka w dorobku pani Kossakowskiej. Cieszmy się i radujmy. I czytajmy.

Książki z taką dawką humoru mogę pochłaniać tonami. Zgrabne połączenie komizmu sytuacyjnego z postaciowym i słownym sprawia, że w pewnym rozdziale, dokładnie w trzecim, przez całe pięćdziesiąt pięć stron płakałam ze śmiechu. Dosłownie. Autorka stworzyła tak zabawną sytuację, momentami ocierającą się o absurd, że niemożliwym jest, by siedzieć z pokerową twarzą w trakcie lektury. Później jest troszkę mniej zabawnych sytuacji, być może z uwagi na nieco poważniejszy nastrój, ale jednak cała powieść spokojnie zasługuje na miano jednej z lepszych komedii XXI w.

Do tego… Kosmiczna kuchnia? Tworzona głównie od podstaw, z tłumem pojęć i nazw, których zrozumienie i zapamiętanie to nie lada wyzwanie. I nie tylko nazwy dań i składników autorka wymyślała. Stworzyła jeszcze rasy, tak różnorodne, tak ciekawe i w sumie tak śmieszne, że ciężko szukać drugich takich w książkowej galaktyce. Najbardziej do gustu przypadły mi Pluszaki, ale miałam i wciąż mam problem z wyimaginowaniem ich w umyśle. Tak samo jest z Pieczarami. Czy Bulwami. Czy innymi istotami. Nie jest tak, że autorka poskąpiła opisów, po prostu stworzenia te są tak osobliwe, że nie mam żadnego punktu oparcia, by sobie je wyobrazić.

I teraz… Książka o gotowaniu? Nie. Grillbar Galaktyka nie jest to opowieść o gotowaniu. Jest to opowieść o przygodzie. A podłożem tej przygody są kulinarne doświadczenia naszego głównego bohatera, Herma. I jego gust. I jego problemy. I chęć zawładnięcia świata papką. A on jest przeciwny papce. Bo kto by chciał wcinać dzień w dzień jakiegoś gluta, który nie ma smaku? Na pewno nie ja…

Cieszę się, że ją kupiłam. Spędziłam niesamowity wieczór z Hermem, Silaną, Bulwami, Pieczarami, papką i ekipą z Płaczącej Komety (to restauracja, w której Herm szefem kuchni był). Taka dawka humoru, taka genialna historia, tacy zadziwiający bohaterowie…  Może i nie jest to mój przeukochany Siewca Wiatru i źle robię, patrząc przez pryzmat tej powieści na nowy twór Kossakowskiej, ale tak już mam. Pozostaje mi tylko zachęcać Was, abyście bezzwłocznie po Grillbar sięgnęli. Sądzę i mniemam, iż nie pożałujecie, tak jak ja.  Dlatego, na koniec 6, pomimo tego, że czasem nieco główny bohater zbytnio przesadyzował. A to się rzucało w oczy. Ale jako że ja też mam nieco przesadniczą naturę, tolerowałam to. 

piątek, 13 lipca 2012

PRZEDPREMIEROWO!!! Patricia Briggs - Zrodzony ze srebra

Wiele jest książek, w których autorzy mieszają ze sobą wampiry i wilkołaki. Do tego szczypta wiedźm, jakaś inna osobliwa istota i bach! Mamy pomysł na powieść. Ale książki Patricii Briggs wyróżniają się z tego grona. Dlaczego? Bo ona jako jedna z niewielu potrafi ciągnąć serię przez kilka części sprawiając, że czytelnik się nie nudzi. To ona z głównej bohaterki uczyniła zawziętą i nieco bezmyślną panią, która zajmuje się mechaniką samochodową, która przeistacza się w kojota. Co więcej, ogrodzenie dzieli z Alfą wilkołaków, przyjaźni się z wampirem i pracuje z nieczłowiekiem. A do tego co chwila wpada w kłopoty.

Mercedes przeszła wiele. Tym razem jednak musi ratować swojego najlepszego przyjaciela ze szponów depresji… Bestia przejmuje nad nim kontrolę i Mercy ma mało czasu, by sprawić, żeby Samuel nie przemienił się w potwora. Do tego… ktoś chce ją zabić – znów. Adam rzuca się w płomienie, by ją ratować… A jej nie było w tych płomieniach! Zostaje bardzo ciężko ranny, a jego stado postanawia wykorzystać słabość Alfy i bunt! Bunt! Jakby było jeszcze mało, Królowa Wróżek porwała Gabriela i Mercedes ma mało czasu, by poradzić sobie z tym problemem i uratować chłopaka od stania się warzywem.


sobota, 16 czerwca 2012

PRZEDPREMIEROWO!!! Ewa Białołęcka - Naznaczeni Błękitem

Trzech chłopców, a każdy z nich cierpi z powodu braku akceptacji ze strony społeczeństwa. Każdy z nich cierpi na jakąś ułomność, którą starają się maskować przed światem. Każdy z nich został doświadczony przez los. I każdy posiada ogromną moc magiczną, być może największą  w historii. Witajcie w świecie Naznaczonych Błękitem!

Biały Róg, Nocny Śpiewak i Kamyk to główni bohaterowie wznowienia zbioru opowiadań Ewy Białołęckiej. Biały Róg był pierwszym tak potężnym Tkaczem Iluzji i pomimo, że od jego śmierci minęło wiele lat - ludzie wciąż o nim pamiętają. Tkacze Iluzji specjalizują się w tworzeniu iluzji, które wydają się prawdziwe. Potrafią manipulować innymi. Ale żeby stać się potężnym magiem, trzeba dać coś w zamian. W przypadku Białego Rogu, mieszkańca Koziego Wzgórza, były to sprawne nogi. W przypadku Nocnego Śpiewaka - niektóre ludzkie instynkty. A w przypadku Kamyka - słuch i mowa. Naznaczeni przez los brną przez życie i poznają smak prawdziwej przyjaźni…

Sztuką jest, by stworzyć fantastykę tak realną, że czytelnik mógłby poczuć, iż świat opisany w książce naprawdę istnieje. Że bohaterowie w istocie żyją, walczą z przeciwnościami losu. Przyznam, że w moim przekonaniu Ewie Białołęckiej się to udało, ponieważ realizm jej opowiadań oczarował mnie i sprawił, że przeczytanie innych jej utworów jest dla mnie obowiązkiem. Pisze ona lekko, jak profesjonalistka, i od pierwszej strony przenosi czytelnika w smutny świat braku tolerancji wobec ludzi innych. 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...