Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eva Voller. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eva Voller. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 października 2012

Eva Voller, Magiczna gondola


Siedemnastoletnia Anna spędza wakacje w Wenecji. Podczas jednego ze spacerów jej uwagę przykuwa czerwona gondola. Dziwne. Czyż w Wenecji wszystkie gondole nie są czarne? Gdy niedługo potem Anna wraz z rodzicami ogląda paradę historycznych łodzi, zostaje wepchnięta do wody – a na pokład czerwonej gondoli wciąga ją niewiarygodnie przystojny młody mężczyzna. Zanim dziewczyna zejdzie z powrotem na pomost, powietrze nagle zaczyna drżeć i świat rozpłynie się Annie przed oczami.

Zauważyłam, że ostatnio Wydawnictwo Egmont wydaje same ciekawe książki. O ciekawej tematyce. Książki, które bardzo często poniewierają serca czytelników nadmiernymi zmianami sytuacji – w jednym momencie się śmiejemy, nagle zaczynamy płakać. I teraz… Wyszła kolejna taka książka. Być może to nie jest druga Trylogia Czasu, być może nie jest tak wzruszająca, tak fantastyczna, tak dobrze napisana, ale jednak… dotyczy podróży w czasie. A wszystko, co podróży w czasie dotyczy, w jakimś stopniu będzie dobre, choćby za samą tematykę.

Awww, Wenecja, tyle się nasłuchałam o tym mieście i od dawna moim marzeniem jest, by tam się wybrać. A Eva Voller w swojej książce dała mi namiastkę wyprawy, ukazała Wenecję w świetle doskonałym, zachęciła, sprawiła, że ,,poczułam” trochę magii tego miasta. Bo Wenecja jest piękna. Te kanały, te fantastyczne maski, widoki, renesansowe pałace, cudo! Mogłabym tam trochę pomieszkać, pooglądać, poczuć, pojeść włoskiego jedzenia. Oj tak, włoskie jedzenie to jest to! Pizze, pasty…

Odeszłam tym jedzeniem trochę od dzisiejszego tematu, ale wybaczcie, włoskie jedzenie to coś, czym mogłabym się napychać na co dzień. A Magiczna gondola… Zadziwiające jest to, w jaki sposób autorka postanowiła naszą główną bohaterkę cofnąć w czasie. W jakie realia. Bardzo interesujące realia. Wenecja to miejsce arcyciekawe, ale Wenecja w roku 1499? Też chciałabym się tak przenieść w czasie, ale… Zamieszkać tam na dłużej… Nie, chyba ja i moje upodobanie do nowoczesnych ułatwia czy życia nie dalibyśmy rady.

Podoba mi się pomysł na akcję, naprawdę! Oby więcej takich książek powstawało, ale znając mnie, po którejś tam książce o tym samym z kolei, temat mi się po prostu znudzi i zacznę szukać czegoś innego. Ale na razie jeszcze mi się nie znudził, więc rozpoczynam polowanie na powieści o podróżach w czasie.  Do tego, czytając, miałam wrażenie, jakbym czytała coś autorstwa Kerstin Gier. Może przez specyficzny rodzaj humoru, może przez podobieństwo do siebie Anny i Gwen, może przez podobny wątek romantyczny… Nie wiem, ale podobieństwo jest, co dla niektórych może być wadą, a dla innych zaletą. Dla mnie … Dla mnie to było w sumie neutralne, odczuwałam deja vu, ale zbytnio nie przeszkadzało mi to w lekturze.

Jestem zadowolona, bo dość długo czekałam na jakąś niezobowiązującą książkę, która z marszu poprawiłaby mi humor. Podróże w czasie + niemiecka autorka= genialna książka. I chyba ten przepis się sprawdza. A raczej niemiecka autorka + ciekawy temat = genialna książka. Ostatnio przechodzę niemałą fazę zainteresowania Niemcami. Jeszcze jakiś czas temu nie przepadałam za tym krajem, za językiem niemieckim, a teraz podśpiewuję pod nosem Seemanna i czytam niemieckie książki. Będzie 5. Zabrakło tego nieokreślonego czegoś, co sprawiłoby, że postawiłabym pełną ocenę. Nie wiem dokładnie co to, ale czasem od samego początku wiem, że książka może dostać tylko szóstkę, nic więcej. Drodzy Czytelnicy, to teraz idziemy do księgarni, kupujemy książkę i idziemy czytać!

Za książkę dziękuję niezawodnemu wydawnictwu Egmont ;)
~*~
Coming soon:

-Na krawędzi Juli-
-Koncert Julii Marcell w łódzkiej Scenografii-
-spotkanie z Kasią Michalak-
- Pandemonium Lauren Oliver-


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...