
Cas Lowood odziedziczył po ojcu niezwykły zawód: zabija umarłych. Ojciec chłopaka został w makabryczny sposób zamordowany przez ducha, którego sam miał uśmiercić. Teraz Cas, uzbrojony w tajemniczy i śmiercionośni sztylet athame, podróżuje po całym kraju ze swoją matką-czarownicą i potrafiącym wyczuć obecność zjaw kotem. Razem śledzą lokalne legendy, próbujący wyplenić co bardziej niebezpieczne upiory ze świata – nie dopuszczając jednocześnie do siebie nieprzyjemnych myśli o sprawach typu przyszłość czy przyjaźń. Gdy przybywają do kolejnego miasta w poszukiwaniu ducha nazywanego przez mieszkańców Anną we Krwi, Cas nie spodziewa się niczego odbiegającego od normy: chce zjawę wyśledzić, zdybać, zabić. Zamiast tego spotyka obłożoną klątwą dziewczynę, istotę, z jaką nigdy przedtem się jeszcze nie mierzył. Zjawa wciąż nosi sukienkę, którą włożyła w dzień swojego morderstwa w 1958 roku: dawniej śnieżnobiałą, teraz czerwoną, ociekającą krwią. Po śmierci Anna zabijała wszystkich, który odważyli się postawić nogę w opuszczonym domu, gdzie sama się wychowała. Z jakiegoś jednak powodu Cas postanawia oszczędzić…
Aby napisać młodzieżowy horror, trzeba być nie lada dobrym
pisarzem. Trzeba mieć głowę pełną pomysłów, gdyż przecież makabryczne idee
morderstw nie spłyną z nieba. Taki pisarz grzebie, szuka, kombinuje, byleby
tylko utrzymać jak największe napięcie i w pewnym momencie spuścić na
czytelnika bombę wydarzeń i rozwiązań. Czasem też można rozwiązań nie dać, a
niech on/ona się sam-/a głowi! Książki takie czyta się dość ciężko, ale jednak
są one kompletnie różne od filmów o tematyce podobnej. Można uwielbiać horrory
na papierze, a na ekranie ich nie znosić, bać się krwi, członków latających tu
i tam – jestem doskonałym tego przykładem.