Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gail Carriger. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gail Carriger. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 kwietnia 2012

Gail Carriger- Bezwzględna



Autorzy książek o tematyce steampunkowej zwykle mają duże pole do popisu – jest to gatunek, w którym wiele ścieżek nie zostało jeszcze odkrytych, sprawiając, że od książek czuć woń nowego pomysłu, a nie czegoś, z czym czytelnik spotkał się już wiele razy. Steampunk jest gatunkiem niesamowitym, łączy nowoczesne urządzenia z przeszłością. I to jest właśnie powodem, dlaczego ma tak liczne grono fanów.

Alexii nie dane jest odpoczywać w ósmym miesiącu ciąży. Podejmuje decyzję, że jej nienarodzone dziecko zostanie adoptowane przez lorda Akeldamę, by ochronić je przed niebezpieczeństwem. Przez przypadek spotyka ducha, który informuje ją o zamachu na królową Wiktorię. Bezduszna nie może zignorować tej pogróżki. Zaczyna węszyć i to nie podoba się niektórym osobom. Do tego na głowie ma jeszcze przeprowadzkę watahy Woolsey - z Woolsey do Londynu, do domu sąsiadującego z posiadłością lorda Akeldamy oraz siostrę, która przyłącza się do walki o prawa kobiet i madame Lefoux, która stworzyła potwora. Życie Alexii nie jest łatwe.



Cała recenzja: http://paranormalbooks.pl/2012/04/24/recenzja-bezwzgledna/


1. Bezduszna
2. Bezzmienna
3. Bezgrzeszna
4. Bezwzględna

wtorek, 12 lipca 2011

,,Bezzmienna" Gail Carriger


Autor: Gail Carriger
Tytuł: ,,Bezzmienna”
Ilość stron: 319
Wydawnictwo: Prószyński I S-ka

,,Bezzmienna” jest drugą częścią serii ,,Protektorat Parasola” autorstwa Gail Carriger. Po ogromnym sukcesie części pierwszej, w ok. 3 miesiące została wydana następna część. Jaka to wielka radość gdy człowiek idzie sobie do księgarni, a tam ,,Bezzmienna” na półce. Jaki jest tego wynik? Sami możecie się tego domyśleć;)

Alexia Maccon, lady Woolsey, budzi się bladym zmierzchem i słyszy, że jej mąż, zamiast spać, jak na porządnego wilkołaka przystało, drze się w niebogłosy. A potem znika, pozostawiając jej na głowie pułk nadprzyrodzonych żołnierzy, tabun zaklętych duchów oraz wściekłą królową na dokładkę. Ale ona ma w zanadrzu turniurę i zaufaną parasolkę, o arsenale kąśliwej uprzejmości nie wspominając. I gdy śledztwo rzuca ją do Szkocji, barbarzyńskiej ojczyzny szpetnych kamizelek, po raz kolejny staje na wysokości zadania. Kto wie, może nawet wyśledzi zaginionego małżonka – jeśli przyjdzie jej na to ochota. 

Klątwołamaczka Alexia znów ma kłopoty. I to nie małe. Przeniesienie akcji do Szkocji było bardzo dobrym pomysłem, ponieważ autorka przybliżyła nam życie Conalla Maccona, z czasów przed poznaniem przyszłej żony. Opuścił on swoją watahę, po tym co zrobili, zostawiając własną wnuczkę- człowieka- samą z bałaganem. Pomysł na poprowadzenie całej historii zasługuje na masę pochwał. Co takiego jest w tej książce, że aż tak przyciąga i nie pozwala się oderwać.

Humor. Odzywki Alexii są niepowtarzalne. Pomimo śmiesznych momentów są smutne (końcówka), ale wszystko się doskonale równoważy. Język jest nieco archaiczny, ale nie nudzący ani irytujący, doskonale pozwala na zagłębienie się w tej jakże interesującej historii. Narracja jest dobrze poprowadzona, co iście mnie zadowoliło, bo wreszcie to nie jest narracja pamiętnikarska tylko w 3 os. L.p. Przez całą książkę towarzyszy czytelnikowi aura tajemniczości, która nie pozwala odłożyć książki.

Mistrzowsko stworzona Alexia Tarabotti, a właściwie teraz Alexia Maccon w znacznym stopniu przyczyniła się do sukcesu tej powieści. Wzbudza we mnie masę emocji. Momentami przeraża, momentami imponuje, momentami zachwyca. Ale i tak najbardziej lubię jej ironiczne odzywki. Wśród bohaterów każdy znajdzie coś dla siebie- lorda Maccona, kochającego swoją żonę, trochę wybuchowego przywódcę watahy, ciapowatego (jak dla mnie) Tunstella, Ivy, która słynie z zamiłowania do kapeluszy, które przerażają każdego; Angelique, żmijkę; Madame Lefoux, chodzącą ubraną jak mężczyzna , znakomitą wynalażczynię. Grono jest bardzo, ale to bardzo zróżnicowane, ale daje się lubić
.
Najbardziej zakończyło mnie zakończenie, a raczej postawa Maccona wobec swojej ukochanej Alexii. Toż to szczyt chamstwa! Ale zakończenie jest takie, że powoduje, że czytelnik z biegu chce dobrać się do następnej części, na której premierę czekam z niecierpliwością.

Pani Gail Carriger po raz drugi udowodniła, że jest wspaniałą autorką, którą podziwiam za taką lekkość pisania. Jej książki bezapelacyjnie wciągają, przyczyniając się do zatracenia w świecie opisanym. Jak najbardziej wam polecam i jestem ciekawa waszych opinii.

Ocena: 6/6

wtorek, 26 kwietnia 2011

,,Bezduszna" Gail Carriger

Autor: Gail Carriger
Tytuł: ,,Bezduszna"
Ilość stron: 318
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
    Po ,,Bezduszna" sięgnęłam zaciekawiona pomysłem autorki. Pierwszy raz stykam się z postacią bez duszy w literaturze. Warto dodać, że tą postacią jest stara panna, bratająca się z wampirami i wilkołakami. Do grona wielu pochlebnych recenzji debiutu pisarskiego Gail Carriger dołącza także moja, którą właśnie macie przed oczyma.
    Po pierwsze, Alexia Tarabotti nie ma duszy. Po drugie, jest starą panną, żyjącą w wiktoriańskim Londynie. Po trzecie, zostaje zaatakowana przez wampira, co stanowi oburzające naruszenie zasad dobrego wychowania. A co się dzieje potem? Sprawy lecą na łeb, na szyję, gdyż ów wampir ginie z jej ręki ( a raczej parasolki), a nieznośny lord Maccon (hałaśliwy, gburowaty i zabójczo przystojny wilkołak), z którym ma na pieńku, z rozkazu królowej Wiktorii wszczyna śledztwo. Ale to jeszcze nie jest duży problem. Jedne wampiry znikają, drugie pojawiają się znienacka, jakby spod ziemi. Alexia jest poważnie zagrożona i ściga ja tajemniczy osobnik z woskową twarzą. Z opresji, za każdym razem, ratuje ją wyżej wspomniany lord Maccon. Nie można zapomnieć o tym, że jej zdolności neutralizują siły wampirów i wilkołaków. I to własnie wpędza ją w tarapaty, z których nie za bardzo wyciągnąć może ją jej wybawiciel.
    Od samego początku czytania byłam, i nadal jestem, zachwycona językiem, jakim opisuje wydarzenia autorka. Zapominałam, że mam do czynienia z powieścią z 2009 roku, a nie z XVII. ,,Bezduszna" jest pełna przemyślanych słów, ciętej riposty, a także czarnego humoru.
    Zaskoczyła mnie idea z duszami. Mianowicie, wampiry i wilkołaki stały się postaciami nadprzyrodzonymi, ponieważ mają duszy za dużo. Jest to świeży temat. Od razu (czyli w czasie czytania) nasunęły mi się na myśl pytania: Czym tak naprawdę jest dusza i gdzie można ją znaleźć. Autorka nie przynudzała. Fabuła jest zgrabna i wciągająca. Jest to trzecia książka, w której trawię wampiry. W innych obrzydzają mi one wszystko.
    Bohaterowie zasługują na niekończące się masy pochwał. Wszyscy, bez wyjątków, są znakomicie skonstruowani i bardzo interesujący. Najbardziej zaciekawiła mnie postać Alexii. Dziewczyna (jeśli można ja tak nazwać) ma talent do irytowania wszystkich wokoło siebie. Uwielbia czytać książki (tak!) i jest bardzo mądra. Rozśmieszał mnie jeszcze Collan Maccon, choć nie mogłam uwierzyć, do jakiego oddania jest zdolny, wobec ukochanej kobiety, która doprowadzała go do szału.
    Autorka stworzyła mistrzowski świat, pełen intryg i genialnych bohaterów. Jak najbardziej książkę polecam, nie znajdując w niej żadnych wad. Jest to najlepszy paranormal romance, jaki kiedykolwiek czytałam. Tylko okładka nosi ślady moich palców:( ...Jakoś to przecierpię.

Moja ocena: 6/6
 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...