Kiedy pojawia się potrzeba znalezienia kogoś do obsługi elektrowni położonych trzy kilometry pod powierzchnią Pacyfiku, zaczynają się poszukiwania odpowiednich kandydatów do podmorskiego programu na ryfcie. Zatrudnienie znajdują ci, których przeszłość wstępnie przystosowała do niebezpiecznych środowisk; ludzie do tego stopnia przyzwyczajeni do obrażeń cielesnych i chronicznego stresu, że przebywanie na skraju podwodnego wulkanu staje się w ich przypadku swoistym postępem. Nikogo zbytnio nie obchodzi satysfakcja z pracy. Jeśli przez całe życie nie nauczyłeś się, że wszelki opór jest bezcelowy, w ogóle nie zostałbyś ryfterem. To niewielka cena, jaką trzeba zapłacić, by na wybrzeżu płonęły światła.W tym miejscu następuje ciąg dalszy, ale z przyczyn, które wyjaśniam poniżej, go nie zamieszczę.
niedziela, 5 maja 2013
Peter Watts, Rozgwiazda
piątek, 3 maja 2013
Batman: Arkham City
W
Arkham City witają nas: więźniowie, podobizna Hugo Strange’a, huk i napakowany
Bruce Wayne. Dzień dobry Bruce! Ten garniak nie pasuje trochę do sytuacji.
Potrzebne Ci odpowiednie ubranko. Alfred, dawaj! Wreszcie z pełnym wyposażeniem
możesz skopać parę tyłków i brzuchów. Co nas czeka? Parę godzin (podobno da się
przejść w siedem, mnie tak szybko się nie udało) bądź paręnaście (na łatwym!)
dobrej zabawy w Jokerem, Harley Quinn, Ivy, Two-Face, Pingwinem i Freezem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
